| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Aga



Dołączył: 13 Lis 2005 Napisane posty: 273
|
Wysłany: 22 11 2005, 10:33 Temat postu: Sztuki walki
|
 |
|
Ok. na prośbę Gostka przenoszę dyskusje ze Zbrojowni tutaj.
Wracając R do Twojego końcowego pytania, czyli jaki mam pas i gdzie uczyłam sie sekwencji? Niestety teraz zapewne Cię zawiodę, gdyż nie uczyłam się tego tak, jak uczyć się powinno, tzn. nie uczyłam sie ani kobudo ani ju-jitsu "profesjonalnie", nie chodziłam na zadne treningi. Moja "nauka", czy raczej chęć poznania zaledwie podstaw polegała na tym, że miałam zaprzyjaźnionego trenera, który w owym czasie prowadził naukę ju-jitsu i kobudo w Gdańsku, był to rok...hmm...o ile dobrze pamiętam 1998 lub 1999. A jako iż dosyć często przebywałam wówczas w tym pięknym mieście, tak też często gościłam na jego treningach, a że miałam u niego fory pozwalał mi niekiedy się wkręcić na luźniejszą część treningu, tak więc miałam okazję poznać zasady walki sai, ale traktowałam to raczej jako zabawę. No i to już nie ten wiek, bo wiadomo, że by być naprawdę świetnym w tych walkach, trzeba się ich uczyć od młodziutkich lat Tak więc nie była to poważna nauka i żałuję, że nie miałam okazji zetknąć się z tym szybciej, będąc jeszcze dzieciakiem. Bo być może wtedy by coś z tego było. Zresztą wtedy był to czas, gdzie "czepiałam" się praktycznie każdej sztuki walki: od karate, kung-fu, troszkę ju-jitsu, kobudo, po judo i kickboxing. Chyba szukałam czegoś, co będzie mnie najbardziej kręcić Najdłużej jednak zostałam przy tym ostatnim, ale i w tym wypadku przerwałam naukę, gdyż swego czasu opuściłam granice naszego kraju. Wróciłam po dwóch latach i już nie powróciłam do nauki, czego zresztą żałuję. A dziś już nie trenuję niczego, teraz nawet czasu bym na to nie miała. No, ale "liznełam" wszystkiego po trochu, hehe... jakby to zebrać w całość, to może nowy styl by powstał 
_________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
 |
gostek_


Dołączył: 07 Paź 2005 Napisane posty: 606
View this character
|
Wysłany: 24 11 2005, 14:55 Temat postu:
|
 |
|
A tak z ciekawości zadam pytanie. Byłabyś w stanie obronić się, gdyby zaatakował Cię (czego nie życzę) jakiś agresywny psychol? Z całym szacunkiem ale mało prawdopodobne, żeby kobieta potrafiła powalić na ziemię silnego chłopa. Chyba że udeży w czuły ponkt ale to inna sprawa.
Więc jak Aga- skopałabyś mi tyłek? 
_________________ Nie pytajcie mnie o kung-fu.
Ja juz nie ucze _________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aga



Dołączył: 13 Lis 2005 Napisane posty: 273
|
Wysłany: 24 11 2005, 17:48 Temat postu:
|
 |
|
Hmmm... Wiesz, dużo zależy od tego jakiej postury byłby ten chłop... No bo przy moich ok. 50 kg wagi, trudno by mi raczej było powalić chłopa np. 100-tu kilogramowego Niestety takie są fakty.
No i dużo też zależy od tego w jaki sposób by mnie zaatakował. Na niektóre ciosy jest skuteczna obrona, ale nie na wszystkie, bynajmniej ja nie wszystkie znam
Ale to, że uczyłam sie trochę tego i owego nie zawsze pomaga , tzn. ja nie zawsze (a praktycznie bardzo rzadko) korzystam z nauczonych chwytów, ciosów, itp... Po prostu niekiedy nie ma czasu na myślenie gdzie i jak uderzyć, a wiem, że to błąd, bo w walce najważniejsze jest skupienie, a mi to nie zawsze wychodzi
Uwierz, miałam okazję kiedyś (ale dawno) wykorzystać choć część swoich umiejętności z pewnym nie zbyt miłym "dżentelmenem", który pobił moją koleżankę. Nie poszło źle, a nawet nieźle, jednak nie chciałabym tego powtórzyć i takich sytuacji unikam jak ognia. Dziś podejmuję taką decyzję tylko wtedy, gdy jest naprawdę bardzo źle. Na szczęście zdarza się tak bardzo rzadko i oby tak zostało.
Tak więc, jeżeli nie ważysz stówki, to nie masz ze mną szans, hehehe...
Pozdrawiam 
_________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
gostek_ Gość
|
Wysłany: 24 11 2005, 20:25 Temat postu:
|
 |
|
kruszyno 50-cio kilowa Ty chyba musisz uważać żeby Cie wiatr nie przewrócił Stu kilo nie mam ale podejrzewam że Twoich ciosów raczej bym nie odczuł, no chyba że bardzo byś mnie nie lubiła i udeżyła tam gdzie boli najbardziej.
Ja po dłuższej przerwie wróciłem do ciężarów i póki będę w pl przez zimę, mam zamiar złapać troszkę masy- mięśniowej oczywiście. 
_________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aga



Dołączył: 13 Lis 2005 Napisane posty: 273
|
Wysłany: 24 11 2005, 20:41 Temat postu:
|
 |
|
Hahahaha.... Gostek jaki Ty zabawny jesteś Nie martw się, jeszcze się nie zdarzyło, aby wiatr mnie przewrócił A co do moich ciosów, to nie bądź takim pewniakiem. Nie liczy się siła, ale spryt i umiejętności. Ja ciężarów nie podnoszę, bo nawet jakbym chciała, to nie znalazłabym na to czasu, a z masą mięśniową u kobiet nie jest tak łatwo. Poza tym mnie to nie kręci Wolę się powyżywać na worku treningowym, szczególnie po zajęciach na uczelni 
_________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
gostek_ Gość
|
Wysłany: 24 11 2005, 20:53 Temat postu:
|
 |
|
Wiesz jak to bywa- jednego dnia boksujesz w worek a drugiego jedziesz na olimpiade Tylko nie zapomnij pomachać z telewizora swojemu mijagi 
_________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
R Gość
|
Wysłany: 26 11 2005, 23:45 Temat postu:
|
 |
|
No gostek, faktycznie zabawny jestes
Myslisz, Aga bedzie probowala cos ci zrobic rozpedzajac sie i walac cie glowa w brzuch?
Wtedy masa ma znaczenie...
Ale nie sadze, sa inne sposoby.
I tak, owszem w stylach walki, w tai chi, w karate, w teekwondo, w jujitsu, w kardiokunfu oraz wszelkich stylach walk ulicznych chodzi o to, zeby uderzyc w czule miejsce, wiec tam zapewne oberwiesz w konfrontacji z Aga, czy ze mna
Ale nie oznacza to tez, ze to jest jedyne twoje czule miejsce, w ktore mozesz oberwac debile
Do tej pory udalo mi sie powalic facetow o masie od 70 do 90 kg. Chetnie sprobuje kolejnego wyzwania
I pociesze cie, nie, nie musialam wcale walic ich w jakies czule miejsca, pchajace dlonie to jest to!
A od powalanie jest Yselle, o ona, to ci moze poowiadac jak walnac, co walnac i gdzie nacisnac i co ci to zrobi.
No wlasciwie to ja tez moge ci poopowiadac 
_________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: 26 11 2005, 23:56 Temat postu:
|
 |
|
[quote="R"]Aga bedzie probowala cos ci zrobic rozpedzajac sie i walac cie glowa w brzuch
chodzi o to, zeby uderzyc w czule miejsce, wiec tam zapewne oberwiesz w konfrontacji z Aga, czy ze mna [/quote]
kurde co ja wam zrobiłem takiego że chcecie mnie bić
a tak poważnie to gostek_ swego czasu nie takich załatwiał Wiem, że w ciele ludzkim jest wiele czułych punktów ale nie sądze żeby kobieta wagi piórkowej mogła wyrządzić komuś większą krzywdę. Chyba że z nienacka. To jedyny sposób
_________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gość
|
Wysłany: 27 11 2005, 0:00 Temat postu: gostek_
|
 |
|
no i R nadal nie wiem jakim stylem walczysz Skoro zaprzeczasz że jest to "styl modliszki" to może "pazur tygrysa" czy inne "wściekłe pięści" hehe
_________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
R Gość
|
Wysłany: 27 11 2005, 2:54 Temat postu:
|
 |
|
Nie walcze. Ucze sie. Ucze sie by uzywac. Uzywam by sie obronic. Bronie sie sprowokowana i gdy nie ma sposobu na unikniecie walki. A generalnie trenuje.
Tai Chi Chuan.
Acz kazda forma, choc piekna i spokojna, i wydawaloby sie, ze tylko sluzaca wizualnosci, odpowiednio szybciej wykonana i w okreslonej kontrakcji na dzialanie przeciwnika, jest dzialniem zmierzajacym do zrobienia mu krzywdy.
Juz pierwszy podstawowy ruch, od ktorego zaczyna sie forma sluzy do uwolnienia sie od duszacych rak na szyi, uszkodzenia stawow lokciowych i wylamania nadgarstkow, ewentualnie ciosu w podbrodek lub stopy i kolana.
Pchajace dlonie sa czescia treningu i choc mniej brutalne i drastyczne, takze skutecznie pozwalaja spacyfikowac przeciwnika. Kwestia srodka ciezkosci i tyle.
A kiedy nie mam ochoty na fullkontakt, uzywam luku 
_________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
R Gość
|
Wysłany: 27 11 2005, 3:20 Temat postu:
|
 |
|
| gostek_ napisał: | | R napisał: | Aga bedzie probowala cos ci zrobic rozpedzajac sie i walac cie glowa w brzuch
chodzi o to, zeby uderzyc w czule miejsce, wiec tam zapewne oberwiesz w konfrontacji z Aga, czy ze mna |
kurde co ja wam zrobiłem takiego że chcecie mnie bić
a tak poważnie to gostek_ swego czasu nie takich załatwiał Wiem, że w ciele ludzkim jest wiele czułych punktów ale nie sądze żeby kobieta wagi piórkowej mogła wyżądzić komuś większą krzywdę. Chyba że z nienacka. To jedyny sposób |
Nie ma stylow. To bujda z hollywood. To wykorzystywanie naturalnych zachowan ludzkiego ciala, punktow zgiec, wrazliwosci, dzwignie, rownowaga. Jak kopnie cie sie pod kolanem to noga ci sie ugnie i twoja broda jest na wysokosci mojego kolana, Jak dostanies w szczeke kolanem, to odgryziesz sobie jezyk i tak dalej. To nawet nie jest czesto kwestia sily ciosu. Mnie jest wszystko jedno czy ja ci zlamie tylko nos, czy razem ze szczeka. I tak, i tak osiagne zamierzony efekt - wyeliminuje cie. I nie mow, ze to nic, ze jak masz tylko zlamany nos to zyjesz i sie rzucasz do walki. W zyciu tak nie jest. Bol to bol. A faceci podobno maja mniejsza na niego odpornosc
W kazdym razie ja nie chce sie nigdy przekonac jak to umiem robi komus krzywde naprawde. W sparingu zawsze mozna sie zatrzymac, ciosy sa slabsze, druga strona zabezpieczona albo umie to samo, ale i tak moze byc uraz, czy wypadek.
A style walk ulicznych to jeszcze co innego.
Walki wschodu ucza przede wszystkim samokotroli, panowaniem na posiadana umiejetnoscia i zdawaniem sobie sprawy co mozna zrobic. W przypadku szkol zachodnich, podstawa jest uczenie przelamania oporu przed zroobieniem komus krzywdy, przed uderzeniem, zlamaniem. Ja nie mam takiego oporu, ale po prostu wiem kiedy sie zatrzymac, gdzie nie nacisnac mocniej, zeby sie to nie skonczylo zle. Chyba kazdy to umie, kto trenuje cos w grupie ludzi i trenuje to czego sie nauczyl w parach z zywa osoba.
A tai chi mi odpowiada, bo opiera sie glownie na rekach. Zreszta skutecznie go sie uzywac moze i nauczyc 60 latek i starsi, wiec mlode cialo nie jest zadna gwarancja skutecznosci, tylko doswiadczenie i pamiec. Wrecz automatyzm. Mistrzem to ja nie bede, bo nie mam az takiej cierpliwosci ani nie zyje w realiach wschodu, zeby sie wyzbyc zycia i zajac tylko trenowaniem przez najblizsze 15 lat <g>. Ale na ogolna kondycje, wiedze i mozliwosc zaskoczenia lekcewazacego mnie ktosia zupelnie wystarczy
Twoja niewiara jest nasza przewaga. Zwykle wiekszy i ciezszy przeciwnik i facet, nie wierzy, ze mozna mu cos zrobic, a szczegolnie kobieta czy mizernej postury.
I nie chodzi o to, zeby cie skopac dokumentnie, wdeptac w ziemie, wyrwac konczyny i owinac ci wokol szyi.
Jesli dosiegnie cie najzwyklejszy kop gdzie trzeba, a nwet i nie kopa tylko ostre paznokcie, w zupelnosci to wystarczy.
Czesc osob trenuje tez szermierke roznym zelastwem. Byc moze u Wikingow podstawa jest odrabanie nogi, reki i glowy, ale juz przy takim mieczu samurajskim czy szabli polskiej przejechanie po nadgarstu do mocnej krwi jest w 80% zadawalajace. Niektorzy znaja nawet prawdziwe punkty nacisku, ktore momentalnie pozbawia cie przytomnosci z bolu. I nie jest to zadna sztuczka z Xeny czy ST.
No, ale przeciez nie chcemy cie bic Tak tylko odpowiadamy na pytania.
A ciebie Aga pytalam sie o sekwencje sai, bo mialam nadzieje, ze moze masz jakis podrecznik inny niz pana Demury albo potrafisz przekazac swoja wiedze, czysto do ukladow choregoraficznych. Gabriele mam juz opanowana, teraz probuje elektre, ale przeciez wiadomo, ze to jest ladne tylko nic, a nic nie ma wspolnego z prawdziwa walka tymi widelcami . Uczyc sie walczyc nimi tez nie chce, po prostu chce umiec tak widowiskowo troche nimi ppomachac ku radosci znajomym 
_________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
gostek_ Gość
|
Wysłany: 27 11 2005, 15:47 Temat postu:
|
 |
|
| R napisał: | Jak kopnie cie sie pod kolanem to noga ci sie ugnie i twoja broda jest na wysokosci mojego kolana, Jak dostanies w szczeke kolanem, to odgryziesz sobie jezyk i tak dalej. To nawet nie jest czesto kwestia sily ciosu. Mnie jest wszystko jedno czy ja ci zlamie tylko nos, czy razem ze szczeka. I tak, i tak osiagne zamierzony efekt - wyeliminuje cie. I nie mow, ze to nic, ze jak masz tylko zlamany nos to zyjesz i sie rzucasz do walki. W zyciu tak nie jest. Bol to bol. A faceci podobno maja mniejsza na niego odpornosc |
ale R...za co...?
za co chcecie ukatrupić biednego gostka_? Wstyd będzie w całym Xenowym światku jak się okaże, że bohater uległ przemocy dwóm z pozoru niewinnym i słabym kobietkom.
Ale uważajcie, nie będę stał bezczynnie mam znajomości. Nie raz z Aresem chodziliśmy polować na amazonki i walka mi nie straszna. Styl jakim władam nie jest znany śmiertelnikom także jego nazwa nic wam nie powie.
Ale poważnie- jestem pod wrażeniem Może kiedyś Aga, R zrobimy sobie mały sparing i zobaczymy kto komu da bobu:)
I skąd to się wam wzięło? to pod wpływem serialu?
_________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Aga



Dołączył: 13 Lis 2005 Napisane posty: 273
|
Wysłany: 27 11 2005, 18:10 Temat postu:
|
 |
|
Och...Gosteczku, nie bój się aż tak bardzo Cie nie ukatrupimy....Może troszkę tylko poobijamy
Tak na poważnie: wspólny sparing? Hah... Bardzo chętnie!!! Zapewne bym się świetnie bawiła i miała doskonały ubaw Już widzę Cię Gostek powalonego przez R i zwijającego się z bólu No dobrze, może nie zwijającego się z bólu, niech będzie bez bólu. Ale POWALONEGO na łopatki No oczywiście nie, że wątpię w Twoje umiejętności, bo bić się każdy może... ale zapewniam, że byłoby Tobie ciężko nas pokonać
Skąd to się wzieło? Tzn. zainteresowanie sztukami walki? Nie, nie pod wpływem serialu. Walkami interesowałam się dużo dużo wcześniej. Jeszcze serialu nie było i nawet pewnie w planach jeszcze nie był, hehehe... Zainteresowalam się tym pod wpływem namiętnego i wręcz obsesyjnego oglądania filmów takich jak "Wejście Smoka" czy "Krwawy sport". Ten pierwszy do dziś robi na mnie niesamowite wrażenie(chyba na każdym) i jest jednym z ulubionych filmów, tych, które "nigdy się nie nudzą". Oprócz filmów, dość duży wpływ na moje zainteresowania miał kuzyn, który trenował kung-fu, o ile dobrze pamiętam. Tak więc serial nie miał z tym nic wspólnego, a być może dlatego, że w Xenie też było dość walki, zaczełam serial oglądać-z czystej ciekawości. I tak się zaczeło 
_________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Yselle
Dołączył: 02 Lis 2005 Napisane posty: 3
|
Wysłany: 28 11 2005, 23:27 Temat postu: 3 grosze prosze
|
 |
|
Jak w temacie. Dodam 3 grosze jako że czuję się ku temu "predysponowana".
Po pierwsze bardzo prosze, i podkresle - byloby milo, gdyby mezczyzni ktorzy sie tu wypowiadaja, przeczytali ten tekst ze szczypta szacunku jaki nalezy sie partnerom w kazdej konwersacji.
Po drugie odpowiadam - tak, 50 kg dziewczyna poradzilaby sobie ze 100 kg psycholem. Jestem tego pewna, mimo ze nie jestem pewna tego ze ta dziewczyna bylabym ja. Wprawdzie cwiczylam to i owo, ale glowna zasada tego co cwiczylam byla taka, ze walczy sie gdy zawiedzie najwazniejsza linia obrony - ucieczka. Ale do meritum, wezcie sobie takie aikido, w ktorym to co sie cwiczy to umiejetnosc wykorzystania pedu, wagi i sily przeciwnika. Dla dziewczyny, ktora jest biegla w aikido punkt widzenia jest taki "im on ciezszy, tym lepiej", wiadomo, z rozpedzonym 100kg debilem latwiej sobie poradzic niz z inna 50kg zwinna i gibka dziewczyna. Sztuki walki to jezyk ciala. Ciala mowiacego mimowolnie. Jak sie je opanuje (i dlatego cwiczy sie je tak dlugo, powtarzajac te same elementy do znudzenia), to tak naprawde cialo gra swoja wyuczona role, wiec 100 kg przeciwnik czy jakikolwiek inny, who cares heh, wazne by cialo zrobilo swoje, czyli pozbylo sie przeszkody :P
A po trzecie jestem troszke zgubiona w tym temacie - R mnie tu zaciagnela, wiec mam pytanie - czy ten temat powstal dlatego ze mezczyznom trudno jest zrozumiec jak to sie dzieje ze taka babeczka jak Xena swietnie sobie radzi z kazdym facetem, bez wzgledu na jego fizyczny appearance?
_________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
R Gość
|
Wysłany: 28 11 2005, 23:42 Temat postu:
|
 |
|
Uuuuuu Yselle chyba zmrozilaz gostka, biedaczyne
No, ale przyklaskuje i popieram - tak jak pisalam podstawa walki jest przymus, kiedy nie da sie juz uniknac i ze wykorzystuje sie wlasnie te naturalne zachowania ciala, wszystko co pozwoli zrobic krzywde przeciwnikowi, zeby soe pd nas odczepil (zadna rycerskosc tam) oraz wlasnie te srodki ciezkosci. Aikido to przyklad skrajny, bo jest oparty wlasciwie tlyk ona dwohc elementach - dziwgni i wykorzystywaniu pedu i tego srodka ciezkosci. To bardzije umiejetne schodzenie z drogi i robienie krzywdy przeciwnikowi za pomoca jego samego, a nie siebie
W tai chi jestp odobnie i wlasnie taka metode bym wykorzystala wobec kogos ode mnie wiekszego, silniejszego i ciezszego. Ale nie po to, zeby to wdeptac i skopac, tylko w jakis sposob wylaczyc z czynnego rzucania sie na mnie, gonienia mnie, lapania, sciskania. Jezeli bedzie zmuszony pozostac ode mnie n adystans wyciagnietej reki i ani dudu wiecej, to wlasnie cel osiagniety.
A watek jest rownieciem mojego pytania o uklady sai z watku o sai, do Agi.
Gostek byl ciekawy co trenujemy i czy to moze mu zaskodzic jkaby mu sie sparing zamarzyl
Ale serial uczyl/nauczyl/uczy jeszcze jednego wlasnie takiego nieagresywnego podejscia do swiata jak nie prowokuje
Jakos tak odnosze wrazenie, ze przez lata fanowania wielu Xenite stalo sie spokojniejszych, bardziej tolerancyjntch, mniej wojujacych, po prostu z wewnetrznym spokojem i przekonaniem, ze i tak sa gora 
_________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
 |
|
|
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Możesz głosować w ankietach
|
|
|