| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
R Gość
|
Wysłany: 20 04 2006, 23:32 Temat postu: TV ALERT OT - Chungking Express
|
 |
|
TVP Kultura
piątek 21 kwietnia, godzina 21:00
Chungking Express (Chungking Express) dramat obyczajowy, 100 min.
To tak dla milosnikow kina azjatyckiego, a przede wszystkim filmow rezysera Wong Kar-Wai (tym filmem zaczyna sie blok jego produkcji na TVP Kultura, przed kazdym filmem godzinna dyskusja o nim i o kinie z dalekiego wschodu).
A dla Xenitow mozliwosc obejrzenia sobie aktorki, ktora zainspirowala Taperta do postaci Xeny i ktora mu sie marzyla jako odworczyni tej roli, czyli Brigitte Lin.
Ponizej wlasciwe streszczenie, a nie zajawka, wiec jak ktos bedzie ogladal, nie zna, a nie chce spoilerow, to niech nie czyta.
Aha i nie jest to kino "lubudu".
Nocą z 30 kwietnia na 1 maja 1994 r. zgrabna Chinka w blond peruce i przeciwsłonecznych okularach usiłuje odnaleźć w Chungking House, olbrzymim kompleksie handlowym w sercu miasta, grupę Pakistańczyków, którzy mieli jej dostarczyć dużą ilość heroiny. Dziewczyna zajmuje się handlem narkotykami na wielką skalę. Wie jednak, że jeśli nie wypełni swej misji i nie wyśle kolejnego transportu cennego towaru, umrze dokładnie 1 maja. Zbliża się północ, pozostało jej zaledwie kilka godzin. Ta noc jest równie ważna, choć z całkiem innego powodu, dla młodego policjanta He Qiwu. Właśnie minął pierwszy miesiąc od chwili jego rozstania z ukochaną May. Wreszcie dotarło do niego, że dziewczyna naprawdę go opuściła. Ze złamanym sercem postanawia utopić swe smutki w alkoholu i zakochać się w pierwszej kobiecie, która wejdzie do baru. Tak się składa, że jest to dziewczyna w blond peruce. Bohatera drugiej noweli, też policjanta, również porzuciła narzeczona, stewardessa. Chłopak kupował dla niej codziennie wieczorem sałatkę w barze "Midnight Express". Pewnego dnia, tuż przed odlotem w długi rejs, dziewczyna zostawia mu w barze list pożegnalny i niepotrzebne jej już klucze do mieszkania policjanta. Nieszczęsny mężczyzna szaleje z rozpaczy. Tymczasem Faye, dziewczyna z baru, korzysta z kluczy pozostawionych przez stewardessę, by pomyszkować trochę w domu policjanta. Sprząta mu, a jednocześnie przestawia niektóre rzeczy w nadziei zwrócenia na siebie uwagi. Jednak przygnębiony chłopak długo nie dostrzega jej wysiłków. Nie zrażona tym Faye nie ustaje w przestawianiu drobiazgów. Pewnego dnia policjant dostrzega wreszcie kogoś w oknie swego mieszkania i postanawia zbadać, kim jest tajemniczy intruz.
reż. Wong Kar-Wai
wyk. Brigitte Lin, Takeshi Kaneshiro, Tony Leung Chiu-Wai, Faye Wang, Valerie Chow, Chen Jinquan, Lee-na Kwan
prod. Hongkong 1994 r.
_________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
 |
gostek_


Dołączył: 07 Paź 2005 Napisane posty: 606
View this character
|
Wysłany: 21 04 2006, 21:27 Temat postu:
|
 |
|
Opis wygląda bardzo ciekawie. Lubię takie filmy, mało gadają, mało tej całej bieganiny i taka tajemnicza atmosferka. Jednak zniechęca produkcja.
W tym miesiącu widziałem chyba z 15 filmów ich produkcji i strasznie,strasznie mi zbrzydło to co wychodzi z ich stajni. Nie mogę już patrzeć na te durnoty. Na te miny i fryzury w stylu chińskie afro.
To wszystko przez te kopanki, które przekreślają nawet te filmy odmienne gatunkowo. Po prostu muszę od nich odpocząć.
| Cytat: | | Chinka w blond peruce i przeciwsłonecznych okularach |
Widzę że długo będę od nich "wypoczywał" bo chyba zapowiada się mało poważnie. Dalszy opis ciekawy ale jestem pewien że wykonanie będzie spieprzone.
Jeśli to obejrzałaś R, to powiedz proszę, jak to się przyjęło 
_________________ Nie pytajcie mnie o kung-fu.
Ja juz nie ucze _________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
R Gość
|
Wysłany: 23 04 2006, 13:55 Temat postu:
|
 |
|
Film jest bardzo powazny. No oczywiscie azjatycka powaznosc ma w sobie cos z surrelaizmu, ale nadal tragikomiczne chwyty nie sa wlasnie smieszne tak normalnie jak by mogly byc, tylko powazne. Wong Kar-Wai to taki ichni, na moje oko, Wajda, Zanussi czy Gotard albo moze nawet Woody Allen, tylko bez zajebistego introwertycznego humoru jak u tego ostatniego. Czyli udziwnione kino emocjonalne. Zafascynowanie czasem, przypadkiem, powiazaniami pomiedzy ludzmi pozornie bez powodu, wplywem chwili i jakis wlasnych dziactw i przesadow na zycie. Ja osobiscie za tym rezyserem nie przepadam. Ogladanie jego filmow meczy mnie. Probowalam ten film chyba juz z 5 razy obejrzec i za kazdym razem sie poddaje. Nie lubie takiej pracy kamery i eksperymentow z srodkami wyrazu i fabula. Chociaz dialogi byly fajne i pojedyncze scenki. Zmuszam sie tylko dla Brigitte, ale i tym razem przegralam i poszlam ogladac Rzym . Po tym filmie byl kolejny tego rezysera.
Wybitnie to nie dla mnie. Nie powiem, zeby bylo spieprzone czy cos, zeby tak mowic, trzeba to najpierw obejrzec i miec doswiadczenie w tego typu filmach. Ja po prostu ich nie trawie, ale nie bede oceniac, ze sa zle zrobione, bo mozliwe, ze wcale nie sa.
W kazdtm razie polscy pasjonaci kina azjatyckiego byli zachwyceni .
_________________
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
 |
|
|
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|