gostek_


Dołączył: 07 Paź 2005 Napisane posty: 606
View this character
|
Wysłany: 03 11 2005, 0:36 Temat postu: Narodziny Calisto
|
 |
|
Calisto...
Gdy się ocknęła, była wtulona w ramiona kobiety, którą pamiętała jako osobę bardzo bliską. Teraz jednak jej twarz wydała się zupełnie obca. Jak i wszystko dookoła. Rozejrzała się poznając miejsce, któro było jej domem a teraz czymś zupełnie odległym i nie budzącym żadnych emocji. Wokół siebie słyszała lament ludzi. Ludzi o pustych i martwych twarzach. Ona też jest martwa.
Zapach śmierci był wyczuwalny. W powietrzu. W z pozoru tylko żywych ludziach. Ona też przeniknęła tym zapachem.
Nie obejrzała się za głosem wołającej ją kobiety. Odeszła. Chciała być sama. Musi być sama. Nie wiedziała jednak że od tego dnia, zawsze będą sią w nią wpatrywały pewne oczy. Oczy boga
Od tego dnia minęło wiele czasu. Nie liczyła go, nie zastanawiała się nawet czy wydarzyło sie w nim coś, co mogłaby pamietać. Wie, że znalazła schronienie. Nie wiedziała jednak jak je znalazła. Ludzie wokół niej przychodzili i odchodzili bez słowa. Jedni przynosili pożywienie inni przychodzili właściwie bez powodu. O to jednak też nie dbała.
Do czasu
Obudziła się nie wykonując żadnego ruchu. Poczuła wyraźnie nieobecne oczy które śledziły ją przez te wszystkie miesiące. Potężny kopniak szybką wytrącił ją ze stanu odrętwienia. Zobaczyła przed sobą uniesioną pięść, zbyt późno...
Tak samo było następnego dnia, i znowu następnego.. i w jeszcze kolejnym. Tak było dotąd aż poczuła w sobie złość. W desperackiej próbie uniknięcia ciosu udało się jej odparować uderzenie napastnika. Działała instynktownie. Pozwoliła prowadzić się wewnętrznemu płomieniowi aż do chwili, w której stanęła nad zakrwawionym ciałem tyrana. Teraz była dumna. Była silna. Była niepokonana.
- nadajesz się. Usłyszała głos za sobą.
Zaczęly się długie lata treningu. Ciżękie lata, pełne bólu i upokorzeń które tylko podsycały jej gniew. Obiecała sobie to przetrwać. Wie, że musi dopełnić przeznaczenia, którego początek nastąpił w niemym przyżeczeniu złożonym w ramionach znajmomej kobiety. Obiecała sobie być silna. Przeżyła...i odeszła silniejsza
Zastanawiała się czy istnieje inne życie. Widzi ludzi, spacerujących, beztroskich- oni też będą martwi. Wszyscy będą martwi i wiedziała że znów pozna ten zapach. Jak wtedy. W tym dniu, dawno temu, gdy była jeszcze niewinna istotą. Odepchnęła szybko te wspomnienia. Nie może być przecież słaba. Ci ludzie; widzieli w niej tylko zwykłą dziewczynę. Zwyczajną, a jej milczenie brano za nieśmiałość. Gdyby tylko wiedzieli...Pierwszy zgniął szybko. Wykrwawił się zanim umysł zdołał przechwycić strumień bólu. Jego towarzysz zdążył spytać- kim jesteś?
-Spojrzała mu w oczy:
-Xena
- ale tego usłyszeć już nie zdążył.
_________________ Nie pytajcie mnie o kung-fu.
Ja juz nie ucze _________________
|
|