Zaloguj Rejestracja Profil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości FAQ Szukaj Grupy
JC corner
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Xena Warrior Princess e-gosciniec Strona Główna -> Dyskusja otwarta -> J.C corner
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
R
Gość








PostWysłany: 26 02 2006, 16:36    Temat postu: JC corner
Odpowiedz z cytatem  Uruchom translator Pisownia

Ok, to tutaj mozemy pisac o JC jak nas najdzie ochota Smile.
Chcialam zrobic z tego subforum, ale nie wiem jak, wiec niech bedzie topic.
Odpowiem jeszcze tutaj na twoj list Gostek.

Cytat:

No ale miało być o czym innym. Byłem przekonany, że Jackie Chan nie korzystał z kaskaderów a tu proszę:
filmweb
http://www.filmweb.pl/Film?id=104754


No to tutaj trafiles kula w plot. Ale jednoczesnie masz racje.
Ten link, na ktory sie powolujesz, to dokument zrealizowany przez JC, w ktorym pokazuje on jak pracuje ze swoim ZESPOLEM kaskaderow, jak przygotowuje choreografie i skad biora mu sie pomysly na nia oraz dzieli sie z widzami garscia informacji jak osiaga sie w azjatyckim kinie niektore efekty i triki (jak rozbijaja szyby, upadaja, kopia w glowe, rozbijaja meble). Dokument zawiera takze behindy z krecenia scen kaskaderskich z filmu Who am I.
Tytul dokumentu to raczej moje WYCZYNY lub moja KASKADERKA, a nie, moi kaskaderzy, choc na bardzo upartego mozna i tak.
JC owszem uzywa kaskaderow, bo przeciez nie moze sie bic sam ze soba Smile. Kiedys byl tylko kaskaderem i to jego wynajmowano, zeby mial z kim bic sie glowny aktor (dostal becki miedzy innymi od Bruce'a oraz jakis idiota pochlastal go mieczem, bo pomylil się i nie wzial rekwizytu), teraz sam jest glownym aktorem, parajacym sie jednak kaskaderka osobiscie i musi miec innych kaskaderow do scen ze soba. Jego filmy to filmy akcji i walki, w wiekszym stopniu tak jak bylo u Chaplina niz u Lloyda czy Keatona, ktorzy to dwaj ostatni mogli grac na ekranie w pojedynke z przedmiotami, sprawiajacymi im zwykla zlosliwosc w uzytkowaniu, a nie bedacymi akcesoriami do pognebienia przeciwnikow (acz pare scen w roznych filmach JC bezposrednio nawiazuje do scen z filmow tych dwoch ostatnich komikow, np. w Shanghai Noon - Indianie albo Project A - scena zegarowa, albo Operacja Kondor - zmaganie z wiatrem).
JC tworzyl swoja grupe kaskaderska, w sklad ktorej wchodza najlepsi z najlepszych, bedacy w stanie podolac jego wymaganiom silowym i pomyslowym w choregorafii. Sa tez zaufanymi od lat przyjaciolmi i wspolpracownikami, ktorym Jackie zawierza swoje zycie i zdrowie. Jak sam mowil kiedy walczy zupelnie sie wylacza i nie wie co sie dzieje wokol niego. Co prawda jak kazdy ma tam jakas percepcje otoczenia, ale glownie koncentruje sie na tym co robi i moze nie widziec szpikulca, wystajacego kantu, szyny prowadniczej od kamery na podlodze (w koncu bije sie w otoczeniu bardzo waskim, zastawionym sprzetem) i wtedy wlasnie zaloga pilnuje go. Nie raz pewnie w blooperach dolaczanych do koncowek jego filmow widziales jak lapia go w ostatniej chwili, zeby czegos sobie nie zrobil, np. spadl z jadacego pociagu, krawedzi wysokiego budynku czy podestu schodow.
Zreszta JC nie chce pracowac z nieznanymi sobie ludzmi, nie majacymi wyrobionego okreslonego tempa zadawania ciosow, nie wiedzacych jak on pracuje, jakie ruchy stosuje, nie umiejacych sie od lat poslugiwac bronia chinska i przedmiotami tak jak jego ludzie. Kiedy, ktorys z jego ludzi macha mu 5 cm od glowy bambusowym dragiem i to szybko, nie boi sie, ze dostanie nim w leb, a nawet jeśli, to wie, ze bardzo rzadko i ze nawet wtedy ten czlowiek zdazy choc troche taki cios oslabic Kiedy to samo robilby z nieznanym mu gosciem, nawet dobrym fizycznie, ale nie znajacym go, to automatycznie przybieralby postawe obronna, kulilby sie w obawie przed uderzeniem i albo naprawde by dostal, albo scena wyszlaby okropnie. Przed nim sceny walki krecono tak, ze aktorzy zaslaniali sobie twarz przedramieniem po wyprowadzeniu ciosu, żeby nie oberwac przypadkowo kontrciosem wspolaktora. Chan to zmienil, on po ciosie wlasnie odslania twarz i cos nia robi, żeby nadac scenie zywotnosc, no i tym latwiej się naraza na trafienie. W dodatku, w przeciwienstwie do „zwyklych" ludzi, musi chronic prawa strone glowy (w praktyce inni musza na to zwracac bacznie uwage), bo trafienie w dziure w czaszce może go zabic. Strasznie np. sie denerwowal podczas krecenia scen na dachu w Who am I, bo facet, z ktorym mial sie bic, mimo ze bardzo dobry w kopaniu jako sportowiec, zupelnie sie nie nadawal na kaskadera kopanego. W ogole nie mogl wyczuc rytmu. W koncu przez kilka ujec dubluje go Allan „Arnoldzik" (ten, z ktorym pojedynkowal sie JC we Wspanialym), co jest o tyle zabawne, ze tamten ma ze 2 m wzrostu, a Arnoldzik jest taki jak Chan albo nizszy. Przy normalnym ogladaniu nie zauwaza sie tego, dopiero jak sie przyjrzec albo kiedy juz sie wie o zamianie to wyraznie widac, ze to maly facet okutany w ochraniacze i kostium tamtego Smile.
A dalej bedzie cos co zagorzalym fanom JC moze sie nie spodobac, wiec jak nie chca sie rozczarowac, to niech nie czytaja.







Co do uzywania DUBLEROW przez JC, bo pewnie o to ci chodzilo, to masz racje. JC posluguje sie nimi. Byc moze kiedys bardzo rzadko (ale tez, a nie w ogole), ale dzis chyba jednak juz w duzej mierze. Niesmak wobec tego faktu pojawia sie u fanow chyba dlatego, ze ta informacja stawiani sa w sytuacji takiego dziecka, do ktorego nagle dotarlo w pelnej krasie, ze Sw Mikolaj nie istnieje. Kazdy aktor uzywa dublerow, kaskaderow, sami kaskadero-aktorzy takze. Roznica polega na tym, ze JC twierdzi/twierdzil, ze on nie uzywa i ze sam jest efektem specjalnym (jeszcze w 2000 tak mowil, na planie Shanghai Noon, ironicznie, wlasnie w tym filmie uzyty zostaje bluebox z nim oraz dublerzy, np. w senie ze spadajacym dzwonem), wiec ich nie potrzebuje, no a i nie przyzna sie jasno i wprost, ze z racji wieku czy zakazow producenta w umowach musi juz wyreczac sie dublerem lub efektem specjalnym w tej czy tamtej scenie.
Co jest moim zdaniem nie fair wobec widzow, a przede wszystkim wobec tych ludzi, którzy cos za niego zrobili. No, ale trzeba mu przyznac, ze takze sam dubluje innych aktorow czy swoich ludzi w roznych kaskaderkach (np. jest jednym z wojownikow w scenie walki w chinskiej wiosce w 80 dni dookola swiata) i wcale nie zada z tego powodu pokazywania go palcem. Acz to, ze kogos zastepuje wynika przewaznie z tego, ze JC uznaje, ze nikt inny nie wykona z jakiegos powodu nalezycie danego zadania i chce sam tego dopilnowac. Ostatnio w jednym z wywiadow potwierdzil, ze w jego planach wycofania się z grania bohatera akcji ma swój udzial takze jego wiek (acz mowi, ze przede wszystkim, dlatego ze chce zmienic swój image i być powaznym aktorem). Przyznal, ze dzis nie bylby w stanie powtórzyć tego co robil w Drunken Masterze czy nawet w Drunken Masterze 2 (a tam miał 40 lat, no i uzywal linek w wielu scenach). Ale nie uwaza swojej fizycznosci za duzy problem w planach filmowych i pomyslach. Wie na co go stac, co może zrobic, a czego nie, (jest chyba tez ostrozniejszy i ma pieniadze na egzekwowanie tej ostroznosci oraz madrzejszy i nie leci na leb, na szyje w kazda kaskaderke jak kiedys) i jakie ma ograniczenia obecnie jego cialo (a ma spore, cud, ze w ogole jeszcze dziala, jeżeli nie będzie uwazal to czeka go paraliz (w jednej ksiazce czytalam, ze nieraz ma problemy z postawieniem sie do pionu rano, po Rush Hours posypal mu sie kregoslup juz zupelnie, nie moze sie wspinac na nic) – jak widzisz cos w stylu Bruce Lee :/ - i do tej pory nie odpowiedzieles mi gostek na to o co cie pytalam w zwiazku z tym i pewnie i tak nie odpowiesz jak zwykle). A kiedy w swoich projektach te ograniczenia będą mu cos uniemozliwiac, to obecne osiagniecia techniczne pozwola mu wymyslic cos na obejscie tego. Tak, wiec to ostatnie stwierdzenie możemy potraktowac jako takie zawoalowane powiedzenie: ze od czego sa linki, CGI i dublerzy J. Za co go wcale nie potepiam, wrecz przeciwnie, chce, zeby uzywal dublerow i innych trikow wszedzie tam, gdzie zadanie jest juz dla niego za wysoka poprzeczka, gdzie moze mu sie stac cos o wiele bardziej powaznego niz otarcia i siniaki, a przede wszystkim wszedzie tam gdzie w gre wchodza upadki, nawet z malej wysokosci, bo jego kregoslup moze nie wytrzymac jeszcze jednej kontuzji, nawet niewinnej. Zreszta pezypominam sobie teraz, ze w jakims wywiadzie z konca lat 90 mowil, ze bedzie sie ekspleatowal fizycznie w filmach tak do 47-49 roku zycia (wiec to juz mamy za soba), potem, jezeli widownie bedzie go jeszcze lubic i chciec, siegnie po triki techniczne przy bardziej wymagajacych i skomplikowanych scenach + jego typowe ruchy i zagrania w walce (przez ok. 5 lat, tak do 55-58 roku zycia), a po tym wycofa sie w ogole z aktorstwa i zajmie sie produkcja, rezyseria, trenowaniem kaskaderow (zalozy szkole). W 2000 zlapal go paraliz nog, ponownie mialo to miejsce w zeszlym roku, kiedy spadl z konia podczas krecenia Mytha, a wiemy czym takie cos skonczylo sie dla niezyjacego juz "Supermana". JC ma niesamowite szczescie oraz treningowi, budowie ciala i witalnosci zawdziecza to, ze wychodzi wlasciwie obronna reka z kazdego wypadku, byc moze tez ma tutaj wplyw takze wiara w bostwa jaka praktykuje filmowcy z HK Smile), ale kiedys moze w koncu mu sie nie udac... A kazda kolejna kontuzja doklada swoje. Nie moze sie wysoko wybijac z powodu uszkodzenia nog, wiec skoki generalnie sa dla niego niebezpieczne oraz nie moze juz robic takich wysokich kopniec, "manka wstanka" podlogi za kazdym razem jest loteria dla kregoslupa, biegac moze nie dluzej niz 20-30 minut, a to i tak po miekim podlozu, bo zaczynaja go potwornie bolec kolana i kostki (pozostalosc po deskorolkach w City Hunter, przygnieceniu przez samochod w Crime Story i rezygnacji z reoperacji po zlamaniu kostki w Drace w Bronxie) - dlatego wlasciwie przestal i zamiast tego robi dlugie spacery oraz uzywa steppera. Lekarze wciaz kaza mu sie ograniczyc, przestac robic stunty, zaczac odpoczywac, a on dalej swoje. Kazdy inny po zranieniu, zlamaniu dochodzi do siebie miesiac, dwa, np. LL, a on nieraz jeszcze tego samego dnia wraca na plan albo kreci dalej scene podczas, ktorej odniosl rane i dopiero jak zostanie nakrecona pozwala sie opatrzyc albo po prostu wtedy mdleje :/. To nie tyle wynika z jego poswiecenia i brania zbyt powaznie zyczen widzow i filmow, ale z tego, ze Chan jest pracoholikiem i perfekcjonista. Jest ciezko nieszczesliwy i uwaza za straszne marnotractwo nic nie robienie. Dlatego tez okropnie go denerwowala praca z innymi rezyserami niz azjatyccy w Europie i w USA, gdzie nie mial takiej wladzy jak w HK, gdzie musial robic tylko to co mu kazano czy pozwolono, gdzie nie wprowadza sie zadnych zmian juz w trakcie zatwierdzonego planu, gdzie glownie czeka sie godzinami na cos, gdzie kreci sie wolniej kamera i z jednego ustawienia, gdzie zada sie od niego super efektu w scenie walki, dajac mu na to jeden dzien zamiast 2 miesiecy jak u niego, lub krecac jedna scene w 5 godzin zamiast w jedna jak w HK. No i za duzo tam zbednych, krecacych sie ludzi, przekonanych o swojej waznosci dla produkcji, a czesto nic nie znaczacych i opozniajacych zdjecia (jakis milion asystentow, asystentow, specjalistow od kanapek i zawiazywania sznurowadel itp.). W HK JC zna kazdego ze swojej oekipy z imienia i prywatnego zycia, a kazdy z ekipy moze byc specem od kilku rzeczy na planie i sie nimi zajmowac (JC rezyseruje, gra, pisze skrypty, uklada choreografie, a na koniec dubinguje, montuje film - nie raz jeszcze recznie!, nagrywa themy, a w trakcie zdjec jak jest przerwa jakas to lata na szmacie i szczotce po planie, bo nie przechodzi obojetnie obok smieci, poza tym jak jego ekipa naswini i zniszczy lokacje, to wlasciciel nie wynajmnie jej juz wiecej zadnym filmowcom - poza tym zostalo mu to jaki odruch Pawlowa po tresurze Mistrza w Operze <g>). Tak wiec czlowiek orkiestra, indywidualista i perfekcjonista jak jego slynni poprzednicy kina niemego, na ktorych sie wzoruje. Nie bez znaczenia sa tez - jezeli chodzi o jego charakter jaki ma teraz - te 10 lat zamordyzmu w pekinskiej szkole. Zostala mu do dzis ta dyscyplina, najadanie sie na zapas ryzem bez niczego, niechec do marnowania czasu i zarcia i w efekcie wymaganie tego od innych oraz jakis taki despotyzm w stosunku do ludzi, ktorzy nie sa mu obojetni. Dla obcego bedzie mily, usmiechniety itp., bo go nie zna, bo zna go tylko przez kilkanascie minut, godzine, potem taki czlowiek znika z jego zycia. Ci, ktorzy zostaja z nim na dluzej maja czas na zaskarbienie sobie jego przyjazni, ale i na odkrycie swoich wad. A wtedy taka osoba jak JC zaczyna probowac te wady naprawiac, z jednej strony z powodu swojego pragmatyzmu, perfekcjonizmu i przekonania o swojej doskonalosci w czyms, a z drugiej, ze on tak po prostu podchodzi do pomagania komus, kogo lubi. Nie bedzie sie uzalac, tylko da wycisk, zeby ten ktos przestal miec dany problem, zamiast z nim zyc, to go zwalczyl. Dlatego tez tak dosyc chropowato mu sie ukladalo do tej pory z synem, ktory nie spelnil pokladanych w nim pewnie nadziei na nastepce JC, acz ma inne zalety. Choc to J umozliwil mu start do kariery w showbiznesie, zalatwil mu glowna role w tych nieszczesnych Twin Effect oraz pojawil sie tam questowo, zeby zwiekszyc ogladalnosc. I z tego co slychac tu i tam robi mu naprawde szerokie plecy w tym interesie. A jednoczesnie skrytykowal jego aktorstwo, pierwsza plyte. Trafiaja sie tu i tam rozne teksty ich obu o sobie, ale wydaje sie, ze jego syn generalnie raczej chwali ojca, ma do niego duzo szacunku i chyba rozumie jakim typem on jest i ze nie wynika to z tego, ze go nie kocha jako ojciec. No, a przez to, ze JC jest tym pracoholikiem stracil tez lata dziecinstwa swojego dziecka i chyba generalnie te wiez z rodzina. Ale zdaje sie, ze zafundowal to sobie na wlasne zyczenie, bo najpierw przez lata klamal, ze nie ma zony, a przez 15 lat ukrywal, ze ma syna. Dlatego jest chyba typem osoby jednak gdzies tam w glebi wciaz nieszczesliwej, nie niezadowolonej, ale nieszczesliwej. Bo jest zmeczony, marzy mu sie posiedzenie samemu, z ksiazka czy przed telewizorem, a jednoczesnie jak to robi to jest nieszczesliwy, ze to robi, ze marnuje czas, ze tyle by zdazyl zrobic innych, pewnie waznych rzeczy. Inni slawni ludzie nuczyli sie cenic rodzine, uznawac ja za wyzsza wartosc niz kariera i kazda wolna chwile przeznaczaja na bycie z bliskimi, a JC mimo ze ich kocha to nie potrafi dobrze sie czuc, spedzajac wpolny czas z bliskimi na dluzsza mete. Zaraz go ciagnie gdzies. Potrafi wyjsc nawet w srodku nocy. Jego syn najwspanialej wspomina DWA dni, ktore spedzil wspolnie z mama i ojcem w ktores tam wakacje. Inna sprawa jest jeszcze uklad z zona... JC ma tam na sumieniu jakies romanse, a najglosniejszym jest z miss Taiwanu (chyba to miss, nie pamietam), bo urodzila mu sie z tego corka. Oficjalnie wstydzi sie tego co sie stalo, ale niestety tym sposobem dostaje sie temu biednemu dziecku, ktore nie spedza z nim czasu, na oczy go nie widzialo i nie cieszy sie taka pozycja jak jego syn. Zona mu wybaczyla (taaa, a kto by sie pozbywal takiej zlotej kart kredytowej z obraczka? <g>), o rozwodzie nawet nie mysleli, ale dodatkowo podkopalo ich rodzine, ktora i tak jest bardzo nietypowa, bo spedzaja wiekszosc czasu osobno, w roznych miejscach na swiecie, a JC jest facetem, ktory nie pamieta o rocznicach, urodzinach, nie powiedzial nigdy zonie kocham cie (ani zadnej innej niefilmowej kobiecie). Malo ktora kobieta potrafi cos takiego zniesc Smile. Podobno to wynika z tego, ze J nie ma szczescia do kobiet i przewaznie trafial na takie, ktore wykorzysytwaly jego latwowiernosc, otwartosc i wyciagaly kase (taaa, tylko jak trafila sie taka porzadna i naprawde kochajaca, to sam jak traktowal ponizej krytyki, az miala dosc, a jego kumpel Summo Hung - grubasek z Martial Laws - tak sie wkurzyl na niego za to, ze niezle becki mu zafundowal, zas obecna zona tez nie leciala na kase, nawet nie zadala od niego malzenstwa jak zaszla w ciaze, dopiero jego przyjaciele dali mu po lbie, ze w ogole sie nie interesuje nia i dzieckiem i moze by cos z tym zrobil jak na doroslego faceta by przystalo. Nie wiem jak do konca z ta zona jest, moze tez juz taka bezinteresowana nie jest i nie taka ciagla ofiara jak ja pokazuja, ale i tak ma duzo, duzo cierpliwosci dla niego). Wobec roznych poglosek dot. JC, jego rodziny, zony, malzenstwa i romansow, zaskakujacy bardzo jest show sprzed paru dni w postaci niespodziankowego przyjecia urodzinowego dla zony z udzialem znajomych, przyjaciol, prasy, podczas ktorego JC ofiarowal jej pierscionek z brylantem (za ponad 800.000 dolcow! - wybrala wiekszy Razz). Tym bardziej zaskakujace i budzace watpliowsci co do jego intencji, gdyz po pierwsze to nie w jego stylu pamietanie o urodzinach, po drugie ich relacje sa chyba dosc ozieble, po trzecie nie pokazali sie razem - zona uciekla chylkiem tylnym wyjsciem, zas JC "laskawie" dal sie popstrykac prasie, a po czwarte nie bylo na tej imprze ich syna, ktory jest bardzo zzyty z matka. Wygladalo to raczej na promocje JC, byc moze w zwiazku z jego planami filmowymi (afiszowal sie na tym przyjeciu z mlodym japonskiem aktorem - nie, nie, nie dopatrujcie sie zadnych homo sub Smile - zachwalal go i traktowal niemal jak syna, co pewnie oznacza, ze zatrudni go w swoim nastepnym filmie). No chyba, ze piesek Dzeki zrobil jakies wyjatkowe swinstwo swojej zonie i musial az tak sie szarpnac i zrobic pokaz, zeby ja jakos ulagodzic. Jakby chcial bardzo na pokazac pokazac jak to on te rodzine kocha i cholubi, a osiagnal odwrotny skutek, bo jakies to takie dziwne i nieprawdziwe.
Generalnie JC z jednej strony jest uwielbiany przez tlumy w tej Azji (a on ma taki charakter malego chlopca i chce ciagle blyszczec i jest swiecie przekonany, ze nie mozna go nie lubic), za usmiech, za umiejetnosci (kiedys), za afiszowanie sie z charytatywnoscia, pro kulturyzmem chinskim i pro honkgkongonizm, za filmy i spiewanie, a z drugiej zarzucaja mu wiele rzeczy, dwulicowosc, buffonade, mijanie sie z prawda, jezeli jest niewygodna, unikanie konfrontacji, glupote w tym co mowi (z ta rodzina, romanse, stada nieslubnych dzieci, przekonanie o swojej doskonalosci, robienie z siebie biedactwa tu czy tam, ze ma w kieszeni pol HK, bo ma uklady z ichnim mafiozem jakiejs triady, chlapie glupoty jak go nikt nie pilnuje, uwaza, ze na wszystkim sie zna i moze udzielac rad w kazdej dziedzinie). Jak dla mnie potrafi pewnie byc tez cholerykiem, mimo tego swojego wiecznego niewinnego usmiechu i robienie za brata late calego swiata i niezle sie powkurzac za duperele. Ale faktycznie nie mozna mu odmowic, ze ciezko harowal na swoja pozycje. Byc moze nie zawdziecza wszystkiego tylko sobie, ale zaplacil wielka cene zdrowiem, krwia i potem za swoja pozycje w kinie, moze i nie swiatowym, ale jednak. Moze nie kazdy widzial filmy z nim, moze go nie lubi, moze nie uwaza go za aktora w ogole, a jego filmy za strasznie marne, ale na pewno malo kto nie slyszal o nim albo nie czuje powdziwu dla jego fizycznej sprawnosci i szalonych popisow kaskaderskich, ktore odwazyl sie wykonac.
Ja osobiscie jestem w stanie mu wybaczyc wrednosc charakteru w roznych sprawach z tego prostego powodu, ze gdybym to ja wychowywala sie w takich warunkach jak on, najpierw w biednej rodzinie, z raczej chlodnawym, ale i wymagajacym podejsciem ojca do niego (a podobno JC ma jego charakter, wiec nie ma czego zazdroscic, jako 4 latek byl budzony o swicie i zaganiany do treningu i roboty), a potem przez 10 lat w czyms w rodzaju malego obozu pracy (kontrakt ze szkola zwieral zrzeczenia sie roszczen, jezeli uczen poniesienie smierc podczas nauki w niej), a w koncu trafil do srodowiska kina chinskiego, w ktorym nie obowiazuja zadne prawa, poza mafijnymi, to sadze, ze moglabym mowic o szczesciu, ze w ogole wyrosl ze mnie w miare normalny czlowiek z wadami typu nieslownosc, przemadrzalosc i niewiernosc <g>, a nie psychopatyczny morderca <g>. Ale jednej rzeczy nie zaakceptuje - ze nie zajmuje sie nieslubnymi dziecmi ze swoich romansow. Byc moze jest tez ziarno prawdy w tym, ze JC ma chorobe zespolu nadpobudliwosci. Co prawda to bardzo wygodna wymowka na kazde podkniecie slowne, czynowe i na zle cechy osobowosci, ale kto wie... Fani sa podzieleni Smile. A tak w ogole to na tle gwiazdeczek kina zachodniego, JC nie wyroznia sie jakos szczegolnie na minus i na zlego faceta, niekiedy, w niektorych rzeczach wypada nawet od nich lepiej. Oni maja takie same slabosci, tez maja niemile charaktery, romanse, uwazaja sie za geniuszy, a czesto to tylko hirurgia plastyczna dala im przepustke do pieciu minut slawy, a czesto maja i siano w glowie w najprostszych sprawach. JC jest jaki jest, ale nie jest tylko do ozdoby w tym co robi. No i chyba jednak kase daje zonie i posrednio synowi przez nia. Szkoda jednak, ze nie wzial sie porzadnie za szkolenie siebie aktorsko. Czasem trafia mu sie dobry rezyser albo ma dobry dzien i widac, ze moglby sie nauczyc dosc dobrze grac aktorsko i powaznie. Troche pozno mu sie zachcialo zmieniac wizerunek i mimo ze wiedzial, ze taki czas nadejdzie nie wzial sobie tego do serca odpowiednio wczesniej i nie zaczal ostro sie szkolic tak jak robil to fizycznie.








Ostatnio zmieniony przez R dnia 26 02 2006, 23:08, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Powrót do góry
   
R
Gość








PostWysłany: 26 02 2006, 21:53    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem  Uruchom translator Pisownia

ponizszy post przeniesiony stad
http://www.e-gosciniec.net/viewtopic.php?p=1103#1103
i jest w CAŁOSCI AUTORSTEA GOSTKA, TAK WIEC NIECH NIE ZMYLI WAS MOJ AWATAREK I NICK PO LEWEJ STRONIE Smile - R

Na razie krótko ale jeszcze dziś tu popisze. Właśnie wpadł mi w łapki nowy filmek z J.L "Fearless" (2006) Wink

edit:

R napisał:
Czy zagraja to to wlasnie stoi pod znakiem zapytania od momentu nakrecenia przez Jeta tego High Risk, w ktorym osmieszyl JC. Ten nie moze mu tego darowac...
Wiec chyba nie mamy co liczyc. JC jest dosc pamietliwy i animozyjny <g>. Po wierzchu moze sie umisechac i mowic, ze wszystko ok, ale zapamietal sobie do konca zycia i zdania moze nie zmienic, szczegolnie teraz, kiedy juz nikogo innego nie musi sie sluchac oprocz siebie <g>


No to przez to Twoje ostatnie zdanie lubię gościa jeszcze bardziej. Gdybym ja miał takie umiejętności jak on, to nie wiem czy bym potrafił być że tak powiem "miły". Im większe umiejętności tym większa samoocena i inne spojrzenie na wszystkich dookoła. Nie wiem co ja bym zrobił z takim wykopem ale pewnie bym tłukł na mieście wszystkich napotkanych osiłków. Więc R odpowiadając po części na to co masz w podpisie to wybacz mu, bo mógłby być znacznie gorszy.

A tak krótko może o filmach jakie udało mi się ostatnio obejrzeć.
Jackie Chan - Shaolin Wooden Men>> to chyba jedyny film z J.C w którym jest jakieś przesłanie; nawet niemałe. Treści nie będę skracał bo jest ciekawa i warto samemu obejrzeć. R kliknij wreszcie na pw to się powymieniamy filmami bo mi nie udaje się ściągnąć Pijanego Mistrza Crying or Very sad no ale niech to nie brzmi jak wymuszenie Wink
Fearless>> dobre! Dobre walki bo tylko te oglądałem a treść raczej banalna. Za mocno pokazana symbolika jak to juz bywa w chińskich filmach kung-fu. Bohater umiera na końcu w stylu Supermana Rolling Eyes








Ostatnio zmieniony przez R dnia 27 02 2006, 2:00, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Powrót do góry
   
R
Gość








PostWysłany: 26 02 2006, 22:46    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem  Uruchom translator Pisownia

gostek napisał:
No to przez to Twoje ostatnie zdanie lubię gościa jeszcze bardziej. Gdybym ja miał takie umiejętności jak on, to nie wiem czy bym potrafił być że tak powiem "miły". Im większe umiejętności tym większa samoocena i inne spojrzenie na wszystkich dookoła. Nie wiem co ja bym zrobił z takim wykopem ale pewnie bym tłukł na mieście wszystkich napotkanych osiłków. Więc R odpowiadając po części na to co masz w podpisie to wybacz mu, bo mógłby być znacznie gorszy.


A to ciekawe, ze im paskudniejsze cechy jego charakteru wychodza, tym bardziej go lubisz Smile. Ja raczej na odwrot, ale jak sugerujesz, wybaczam mu, z powodow, ktore opisalam w EPISTOLE, ktora tutaj wrzucam. Tez uwazam, ze ma powody do zarozumialosci. Co prawda inni tez maja i to wieksze od niego i nie sa az tak (Jet Li, Yen Biao), ale jedynej rzeczy nie moge mu wybaczyc - podejscia do nieslubnych dzieci...


Cytat:
A tak krótko może o filmach jakie udało mi się ostatnio obejrzeć.
Jackie Chan - Shaolin Wooden Men>> to chyba jedyny film z J.C w którym jest jakieś przesłanie; nawet niemałe.


W innych tez mozna znalezc. Tego jeszcze nie widzialam. PPodobno scena z sala z "drewniakami" cieakwa. Film ma opinie strasznej kiszki - nawet JC tak uwaza.

Cytat:
R kliknij wreszcie na pw to się powymieniamy filmami


??? nie mam nowych wiadomosci

Cytat:
bo mi nie udaje się ściągnąć Pijanego Mistrza Crying or Very sad no ale niech to nie brzmi jak wymuszenie Wink


Mialam ten film, ale plytke szlag trafil. Sama musze poszukac, kupic albo wysepic od innej fanki, a to potrwa...







_________________
Powrót do góry
   
gostek_
Wojownik




Dołączył: 07 Paź 2005
Napisane posty: 606

View this character



PostWysłany: 26 02 2006, 23:27    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem  Uruchom translator Pisownia

Film ma opinię kiszki nawet wg J.C? Zależy jakimi kategoriami film oceniać. Walki może nie są imponujące ale są ok. Film ma swoje lata i jak na swój wiek prezentuje się też ok. Pokazuje świątynie z innych stron, których nie widać w innych kung-fu kopaczach. Uwięziony przez mnichów morderca, zakuty łańcuchami itp uczył Jackiego niedozwolonej i śmiercionośnej techniki. Nie będe więcej zdradzał ale w końcowej walce J.C nie używał wszystkich nabytych umiejętności z pewnych względów i nie potrafił zabić pewnej osoby, którą zabić musiał.
J.C jesli swój film ocenia tak nisko to pewnie pad względem kaskaderkich wyczynów dzięki którym jest tak znany. Filmowi raczej nie mam nic do zarzucenia mimo że nie przeskakiwał tam góry jednym susłem ani nie prześcignął lecącego pocisku:)

Jaki on jest prywatnie to pojęcia nie mam. Wiem z Twoich wcześniejszych postów że ćwiczył wielee godzin dziennie, wiele poświęcał żeby dojść do niemal fizycznej perfekcji a to ma prawo w jakiś sposób wykorzystywać.

Cytat:
A to ciekawe, ze im paskudniejsze cechy jego charakteru wychodza, tym bardziej go lubisz

To nie tak, po prostu w filmach jest silny, w życiu prywatnym widze że jest podobnie. Nie sądze żeby po nakręconym filmie zapakował rodzinkę w samochód i "weekend w supermarkecie". Dla mnie to twardziel.
Wielu jest aktórów, których nie znoszę. S. Seagal nie jeden raz wysłał swoją żonę do szpitala. Podobnie Van Damme i wielu wielu innych. Obaj w filmach są twardzielami, ten drugi i prywatnie chciał za takiego uchodzić ale mu nie wychodziło tak jak wielu wielu innym. Wyżywali się różnie; kopanie żony do nieprzytymnego; albo prochy; albo wóda== patałachy za przeproszeniem.
J.C to J.C a nie żaden frustrat.

Cytat:
JC jest dosc pamietliwy i animozyjny <g>. Po wierzchu moze sie umisechac i mowic, ze wszystko ok, ale zapamietal sobie do konca zycia i zdania moze nie zmienic, szczegolnie teraz, kiedy juz nikogo innego nie musi sie sluchac oprocz siebie <g>

Aż przyjemnie to czytać. Co tu dużo mówić= warrior







_________________
Nie pytajcie mnie o kung-fu.
Ja juz nie ucze

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
   
R
Gość








PostWysłany: 26 02 2006, 23:33    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem  Uruchom translator Pisownia

PS. My Stunts to bardzo ciekawy dokument i warto go obejrzec, nawet jak JC sie nie lubi, z czystej ciekawosci jak kreci sie te filmy u niego czy ogolenie w HK. Jest jeszcze inny dokument - My Story, ale ten jest juz raczej slaby i tylko dla wybitnie harkorowcow, co must have.
A tutaj troche grabow z My Stunts (jest nawet do kupienia w Merlinie za przystepna polska cene), na pokazanie, ze jednak robi te swoje stunty, no i generalnie, zeby pokazac co tam jest i jak uzywa tych swoich kaskaderow Smile (ten krotko obciety bialy, w niebieskim tshircie to wlasnie Allan).
1) pomiedzy slupkami wchodzi sobie na rekach i nogach, nie ma zadnych linek i jeszcze w trakcie tego gada i zawisa na jednje rece jak widac Smile
2) autobus jedzie, JC pokazuje jak to bylo robione w PS, takze nie ma zadnych linek.
3) metalowy kubel na smieci jest w trakcie ruchu - obracania wokol reki, drabina w trakcie ruchu do przodu, a potem znow do tylu...
4) strzela z prawdziwej broni, to nie slepaki, widac nawet luske. Jak sam mowi chce byc profesjonalista i uczy sie tego co uzywa w filmach, a wiec i nauczyl sie strzelania. Im bardzije strzela, tym bardziej widzi jak potezna rzecza jest bron palna i ze nie ma z nia zartow. Dlatego nie propaguje jej w filmach, jego bohater nie zatrzyma kuli, ale sam tez nie bedzie sie staral pokonac przeciwnika kula.
,,,
,,,
,,,
,,







_________________
Powrót do góry
   
gostek_
Wojownik




Dołączył: 07 Paź 2005
Napisane posty: 606

View this character



PostWysłany: 26 02 2006, 23:44    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem  Uruchom translator Pisownia

Widziałem to raczej wyrywkowo ale nieźle się uśmiałem jak zobaczyłem siniak na jego piszczelu po tej scence z "Kim jestem" Laughing
Zresztą ta scena przypomina mi "Pijanego Mistrza 2" i wogóle przychodzi do głowy, że jednak J.C wielokrotnie wykorzystuje dobre i sprawdzone pomysły.
Ps ale na początku tematu walnęłaś post- daj mi godzinę na przeczytanie i zrozumienie+ drugą na odpowiedź







_________________
Nie pytajcie mnie o kung-fu.
Ja juz nie ucze

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
   
R
Gość








PostWysłany: 27 02 2006, 0:00    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem  Uruchom translator Pisownia

gostek_ napisał:
Widziałem to raczej wyrywkowo ale nieźle się uśmiałem jak zobaczyłem siniak na jego piszczelu po tej scence z "Kim jestem" Laughing
Zresztą ta scena przypomina mi "Pijanego Mistrza 2" i wogóle przychodzi do głowy, że jednak J.C wielokrotnie wykorzystuje dobre i sprawdzone pomysły.
Ps ale na początku tematu walnęłaś post- daj mi godzinę na przeczytanie i zrozumienie+ drugą na odpowiedź


A co cie tak w tym ubawilo??? Mozesz objasnic?
Owszem wykorzystuje, ale dorzuca do nich jakies dodatki, odsiwezajaccalosc. Zreszta przyznaje, ze coraz trudniej jest wymyslic cos nowego, no bo ile razy mozna Smile
Nie przejmuj sie tak tym postem Smile Na poczatku to miala byc tylko odpowiedz na twoj wzgledem My Stunts, a potem to juz mi tak samo polecialo i napisalam sobie ogolna epistole o JC i o tym co o nim mnie jwiecej wiem. To tak do poczytania ku ciekawosci, niekoniecznie do komentowania Smile







_________________
Powrót do góry
   
gostek_
Wojownik




Dołączył: 07 Paź 2005
Napisane posty: 606

View this character



PostWysłany: 27 02 2006, 0:48    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem  Uruchom translator Pisownia

Co mnie tak rozbawiło? To nie kwestia jednej sceny tylko całości. Tu słyszę lub czytam; jak w Twoim powyższym poście; o tym że on wszystko traktuje na serio. Tu biegnie nie patrząc na przeszkody i traci pół zęba. Tu walczy na miecze i ktoś niechcący mu obciął pół nosa. "Teraz" widze zwykłą z pozoru kopaninę ale i to było na serio bo J.C z głupim wyrazem twarzy pociera spuchniętą nogę.
Zaczynam myśleć i nabierać pewności, że nie skończy on jako wesoły staruszek obierający jabłuszka czy podglądający sąsiadkę przez lornetkę. Nie żebym mu życzył czegoś niemiłego i oddalając myśl, że może trafić na ostry dyżur w stanie krytycznym; zaczynam myśleć że śmierć w wypadku na planie filmowym jest dla niego realna.
Jeśli jest pracoholikiem i prawdziwy jest Twój opis to nawet jesli oficjalnie będzie na uboczu i zdala od walk i wyczynów kaskaderskich- na pewno nie będzie potrafił stac bezczynnie i patrzeć jak wybrany aktor robi coś w sposób na jaki "nie można newet patrzeć" Zawsze będzie chciał coś zmieniać, coś udowadniać aż do mementu "końcowego"

Troszkę że tak powiem nierozumiem...
(dobra to wykasuje i w skrócie:)

Dlaczego piszesz że J.C jest nieszczęśliwy? Nieszczęśliwi mogą być ludzie, którzy chcą go zmienić a jeśli i on ma jakąś gorzką pigułke to jest to kwestia jego indywidualności dla której mało kto i mało kiedy na tym padole ma zrozumienie.
Jeśli poświęcił kawał życia na ćwiczenia i samodoskonalenie to znaczy że gra właśnie pod taką muzyczkę. J.C to nie tatusiek, nie mężuś. Jak napisałem wyżej swoją opinię o nim= to warrior

Ps teraz znowu spada moja ocenka o LL. Ona wogóle żyje?







_________________
Nie pytajcie mnie o kung-fu.
Ja juz nie ucze

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
   
R
Gość








PostWysłany: 27 02 2006, 1:09    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem  Uruchom translator Pisownia

gostek_ napisał:
Co mnie tak rozbawiło? To nie kwestia jednej sceny tylko całości. Tu słyszę lub czytam; jak w Twoim powyższym poście; o tym że on wszystko traktuje na serio. Tu biegnie nie patrząc na przeszkody i traci pół zęba. Tu walczy na miecze i ktoś niechcący mu obciął pół nosa. "Teraz" widze zwykłą z pozoru kopaninę ale i to było na serio bo J.C z głupim wyrazem twarzy pociera spuchniętą nogę.
Zaczynam myśleć i nabierać pewności, że nie skończy on jako wesoły staruszek obierający jabłuszka czy podglądający sąsiadkę przez lornetkę. Nie żebym mu życzył czegoś niemiłego i oddalając myśl, że może trafić na ostry dyżur w stanie krytycznym; zaczynam myśleć że śmierć w wypadku na planie filmowym jest dla niego realna.
Jeśli jest pracoholikiem i prawdziwy jest Twój opis to nawet jesli oficjalnie będzie na uboczu i zdala od walk i wyczynów kaskaderskich- na pewno nie będzie potrafił stac bezczynnie i patrzeć jak wybrany aktor robi coś w sposób na jaki "nie można newet patrzeć" Zawsze będzie chciał coś zmieniać, coś udowadniać aż do mementu "końcowego"


no trafnie go podsumowales. On wlasnie taki jest. Lapie sie wszytkiego. Wszystkiego musi sprobowac, poprawic, pokazac, byc w centrum zainteresowania. Po czesci to ten profesjonalizm i pracoholizm, po czesci pogon za blyszczeniem i uwielbianiem...
Ja bede bardzo mile zaskoczona, jezeli on umrze ze starosci. W kolejce tuz zaraz za wypadkiem na planie jest jakis atak albo rak (dosc czeste w tej Azji) - szczegolnie, ze palenie rzucil dopiero w 1998 roku.

Cytat:

Dlaczego piszesz że J.C jest nieszczęśliwy? Nieszczęśliwi mogą być ludzie, którzy chcą go zmienić a jeśli i on ma jakąś gorzką pigułke to jest to kwestia jego indywidualności dla której mało kto i mało kiedy na tym padole ma zrozumienie.
Jeśli poświęcił kawał życia na ćwiczenia i samodoskonalenie to znaczy że gra właśnie pod taką muzyczkę. J.C to nie tatusiek, nie mężuś. Jak napisałem wyżej swoją opinię o nim= to warrior


Nieszczesliwy, bo nie potrafi znalezc sobie miejsca. Ciagle jest rozdarty miedzy tym swoim przymusem robienie czegos a checia odpoczynku wreszcie. Jego tez gryzie sumienie, ze nie poswieca czasu rodzinie, obiecuje sobie, ze sie zmieni, a dalej robi swoje. No i pewnie juz sie nie zmieni. Nieszczesliwy jakos tak sam w sobie, ale nie nieszczesliwy, ze niezadowolny z zycia czy z tego co osiagnal itp. Tylko takaqi czlowiek bez tego wewnetrznego spokoju. Taki wieczny ogien z niego, co sie sam wypali w koncu.

Wojownik? Z niego? Lovelas to tak Smile
On jest niezly cwaniak. Umie sporo, to prawda, ale ostatnia rzecza jaka stosuje i uznaje za swoja zasade bylby wizerunek wojownika. Wlasnie stworzyl cos zupelnie przeciwnego, idealnego anty Bruca i super herosa. Jego bohaterowie maja byc zwyklymi ludzmi, krozy nie chca walczyc, ale walcza kiedy musza i wygrywaja dopiero ostateczna, wazna bitwe, kiedy maja powod o co walczyc, a we wczesniejszych obrywaja ostro.







_________________
Powrót do góry
   
Gość









PostWysłany: 27 02 2006, 3:25    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem  Uruchom translator Pisownia

czas na nową krew w dyskusji. wybaczcie, ze tak bez wstepnych powitań i mocno sie wcinam.
gostek_ napisał:

Zaczynam myśleć i nabierać pewności, że nie skończy on jako wesoły staruszek obierający jabłuszka czy podglądający sąsiadkę przez lornetkę. Nie żebym mu życzył czegoś niemiłego i oddalając myśl, że może trafić na ostry dyżur w stanie krytycznym; zaczynam myśleć że śmierć w wypadku na planie filmowym jest dla niego realna.

skończy jako staruszek, pewno jako podglądający sąsiadki uroczy dziadek (mam takiego na przeciw. swoją drogą, ciekawe, że lubi takie po pięćdziesieciu wiosnach. kiedy oglądam jakieś tam programy o milionerach, oni zawsze wolą się gapić na młode. a ten 'mój' zawsze wybiera okna z dojrzałymi kobietami...). Obawiam sie, ze doglądany przez któregoś z fanów bo, mimo nakazów kulturowych, bliższa i dalsza rodzina się na niego wypnie. no chyba, ze im zapisze tłustą sumke w testamencie.
ale o co mi chodzi- tak jak jest idiotą jesli chodzi o życie, tak jest niezłym 'cwaniakiem', jak go nasza urocza mederatorka nazwała, jeśli chodzi o zawód. było nie było, już trzy dekady ma łamania się jak głupi za sobą, sporo się nauczył. może jeszcze troche się powygina, ale na spektakularną śmierć na planie nie ma co liczyć.







_________________
Powrót do góry
   
lokje




Dołączył: 27 Lut 2006
Napisane posty: 5



PostWysłany: 27 02 2006, 3:30    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem  Uruchom translator Pisownia

R napisał:
. Jego tez gryzie sumienie, ze nie poswieca czasu rodzinie, obiecuje sobie, ze sie zmieni, a dalej robi swoje.

nooo, tak go gryzie, że aż tu słyszę Laughing
ps- opozniona rejestracja czy co? wyzej jestem jako gość Wink
kłaniam sie nisko i znikam.







_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
   
gostek_
Wojownik




Dołączył: 07 Paź 2005
Napisane posty: 606

View this character



PostWysłany: 27 02 2006, 6:38    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem  Uruchom translator Pisownia

Witam Cię ja...gostek_ the mighty... Wink

Takiego brzydkiego określenia użyje- J.C jest jeszcze w wieku "produkcyjnym". Chyba jeszcze sporo można z niego wykrzesać tylko nie wiadomo, jakiej to "coś" będzie jakości.
Jak wyżej napisała R, za mało w siebie inwestował gdy miał jeszcze szansę i chyba wogóle mało myślał o przyszlości. Dlatego obawiam sie że może mu troszke nie wyjść i dlatego też wolałbym żeby dalej robił swoje wygibasy jak długo będzie w stanie.

I dość mocno bym obstawiał, że wieku sedziwego nie dożyje. Zacznę tak: Wiele jego filmów jest o bohaterstwie. O tym, że nie raz warto wybrać honorową smierć i tego typu symbole i można by przypuszczać że sam w sposób bardziej lub mniej celowy jakiś wypadek mógłby na planie sprowokować. Nie znam go i wszystko pisze na podstawie domysłów i tego co udaje się wyłapać z różnych źródeł ale nie sadze, zeby ktoś taki jak on; czyli człowiek napędzany dziwnym strumieniem energii, żeby pogodził się z nadchodzącą słabością swojego ciała.
Cytat:
bliższa i dalsza rodzina się na niego wypnie. no chyba, ze im zapisze tłustą sumke w testamencie.

Aż taki tyran to on chyba nie jest...
PS1 może nie było włączone autologowanie?
PS2 dodałem nową skórkę







_________________
Nie pytajcie mnie o kung-fu.
Ja juz nie ucze

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
   
R.
Gość








PostWysłany: 27 02 2006, 10:57    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem  Uruchom translator Pisownia

witaj Lokje Smile
Nie uciekaj tak predko, w koncu to ty jestes ekspertem od padre aka JC Smile
Chetnie poslucham i gostek tez co masz do powiedzenia o nim.
Swoja droga to twoje czule podejscie do niego jak na zalaczoych tekstach chyba zawsze bedzie mnie zaskakiwac Smile
Faktycznie zmadrzal i chyba po prostu stac go tez na uzywanie porzadnych zabezpieczen. W koncu dotarlo do niego, ze po pierwsze nie musi sie zabijac, zeby zrobic dobry kaskadersko film, a po drugie sam dla siebie jest inwestycja i trzeba zadbac o zrodlo dochodow, bo bedzie dupa blada <g>.
Jednak zawsze moze mu wjesc w parade ta jego chec pokazywania, ze on wie lepiej i ze pokaze lepiej, a na planie o wypadki nietrudno. Nie mowie o jakims wyjatkowo niebezpiecznym, ale wlasnie o jakims glupim, zlekcewazonym, ktory moze sie przypadkowo skonczyc bardzo zle, jak takie przyslowiowe poslizgniecie sie na skorce od banana <g>.
Czy skonczy jako staruszek - nie wiem (jesli tak to stawiam, ze jednka bedzie pogladal mlodki, im mlodsze tym lepiej, ma wyrazna taka tendencje...). Jezeli sie przypadkowo jakos glupio nie zalatwi, to moze. W koncu jest z dlugowiecznej rodziny. Ale to, ze sknczy jako staruszek, ale na wozku inwalidzkim, jest bardzo prawdopodobne. Zreszta sama Lokje powiedzialas w rozmowie ze mna, ze nie wiesz czy dozyje 60 Smile
Na spektakularna smierc - z wyboru - na planie tez nie licze (i wrecz sobie nie zycze!). Ani z przyapdku (co faktycznie obecnie jest malo prawdopodobne o ile tylko nie strzeli mu cos glupiego do glowy i nie zlekcewazy szczegolow i pilnowania go). Powiedzialas, ze w samobojstwo nie wierzysz, ze ma tyle wigoru, ze nawet z trumny by wyskoczyl...
Ale tak sobie pomyslalam... Gdyby faktycznie trafil go ten wozek inwalidzki, to wtedy co? Myslisz, ze przez glowe by mu nawet nie przeszlo poddac sie? Choc z drugiej strony zyciowo to on ma takie tchorzliwe podejscie do wyzwan i woli unikac konfrontacji. Pewnie wilo 50 razy skoczyc z 21 pietra budynku niz porozmawiac powaznie i porzadnie z zona...
Co do wyrzutow sumienia. No przynajmniej mowi, ze je ma, a czy ma je faktycznie to inna sprawa. Chyba na tyle zmadrzal, zeby widzec, ze cos zle robi i zdawac sobie z tego sprawe, ale czy faktycznie sie tym przejmuje i choc troche mysli o tym, zeby sie zmienic to inna para kaloszy. No i od czasu do czasu musi jednak publicznie sie przyznac i pokajac, jak w koncu mu wszyscy cos tam wytykaja - Willi, prasa, fani. Nawet on zdaje sobie sprawe, ze w ktoryms momencie nie wolno mu zlekcewazyc opinni publicznej i zrobic jakis show gest w tym temacie <g>.

Gostek czy tobie sie osoby nie pomylily? Gdzie masz filmy z JC o bohaterze i smierci??? W calej karierze filmowej to JC chyba ze 3 razy zginal w filmach, z czego w jednym przypadku zmartwychwstal Smile
O przyszlosci myslal od czasu do czasu, (i chyba jak mu glownie Willy przypomnial <g>) ale faktycznie niechetnie jak sam przyznawal - ta starosc wydawala mu sie taka oooodleeegla, a i nagle bum, przyszla Smile Poza tym czlowiek z takim charakterem jak on, to chyba bardzo nie chce dopuscic do siebie mysli, ze nie jest juz perfekt, gibki, szybki, nie wszystko moze i ze nie jest mlodym 20 latkiem. Co prawda 50 to nie taki podeszly wiek dzisiaj, ale dla kaskadera to wiecej niz punkt zwrotny...
No wlasnie mam wrazenie, ze dosc tyranowaty jest Smile

Lokje czemu uwazasz, ze rodzina sie wypnie na niego? Papa Chan to oczywiscie nie dozyje tak sedziwego wieku swojego syna, ale syn JC myslisz, ze wdal sie z charakterem w ojca? Tez bedzie tak iwredny i nie zadba o tatuska ani troche? Co jak co, ale JC kase jakas tam w niego pcha, te kariere mu pomaga ostro, chociaz go krytykuje i jest rozczarowany.
Tym infem, ze finansuje nieslubna corke i jej mame tez mnie uradowalas i jakis to lus u mnie dla tego JC Smile.







_________________
Powrót do góry
   
gostek_
Wojownik




Dołączył: 07 Paź 2005
Napisane posty: 606

View this character



PostWysłany: 27 02 2006, 23:04    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem  Uruchom translator Pisownia

Cytat:
Gostek czy tobie sie osoby nie pomylily? Gdzie masz filmy z JC o bohaterze i smierci??? W calej karierze filmowej to JC chyba ze 3 razy zginal w filmach, z czego w jednym przypadku zmartwychwstal


Nic mi się nie pomyliło tylko za bardzo mi się uogólniło

Teraz z jego ostatnich filmów będzie widać w jaką pójdzię strone
Jeśli nie będzie już robił 18 salt i nie pobije 120 karateków to znaczy że będzie się skupiał na czymś innym niż walka. Ja tam nie wiem jaki był jego ostatni film "Myth"? i nie było tam heroizmu, bohaterstwa itp? Teraz chyba takie filmy będzie kręcił bo wcześniej były one wyjątkowe przez sceny walk i triki a teraz będą wyjątkowe przez symbolike. Tylko obawiam się że mu nie wyjdzie jeśli zabraknie tam kilku ciosów hoko kika. Ludziom zawsze wpadają w pamięć ostatnie filmy i moim zdaniem J.C będzie teraz znacząco wykorzystywał taką właśnie symbolikę i ogólnie "bohaterstwo" i męczeństwo

Ps. A w którym filmie zmartwychwstał? Pijane zombi czy Wąż w cieniu trupa?







_________________
Nie pytajcie mnie o kung-fu.
Ja juz nie ucze

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
   
R.
Gość








PostWysłany: 28 02 2006, 10:09    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem  Uruchom translator Pisownia

Zmartwychwstal[/color] w Medalionie.
A New Police Story widziales?
To film, ktory takze zrobil na mnie duze wrazenie - jedyny minus - JC ZLE wypadl w scenach tragicznych, smutnych - zabraklo chyba doszkolenia, trenera emocji na miare kogos z USA i Godzin Szczytu. Zdaje sie, ze rezyser dal mu wolna reke i pozwolil grac te sceny jak mu sie zywnie podoba bez wymodelowania postaci.
On chce isc w powazne role, ale czy umie zrezygnowac z komediowego stylu akcji? Nie sadze. Kolejny film to Projekt BB, w ktorym gra zlodzieja porywajacego przez przypadek male dziecko.
Mialo byc powaznie i okropnie - cos tam bakal, ze nie bedzie mily, a nawet przypali malucha papierosem. Ze zdjec z planu wydaje sie jednak, ze bedzie to kolejna komedyjka z zamieszaniem, perypetiami i skokami miedzy budynkami, wspinaniem sie na rynny postaci granej przez JC itp. Oraz... subtextem <g>.
Cos w stylu Trzech facetow i dziecko...
A film po tym filmie? Chyba Rush Hour3. Jedynka bardzo mi sie podobala (przypomnialam sobie ja niedawno) - uwazam, ze JC wypadl tam super i aktorsko i kaskadersko. Tak powinien trzymac. Nareszcie byl to film z fabula bez dziur przesadnych, ze smiesznymi dialogami i scenami, z dobra choreografia, bez glupiego ryzyka zycia i zdrowia JC i kaskaderow, z umiejetnym podpieraniem sie trikami i linkami gdzie byly niezbedne, bez rzucania sie nimi w oczy, ale i bez naduzywania.
Jaka bedzie trojka? Mam mieszane uczucia... W koncu od pierwszej czesci mija niemal 10 lat. Juz w dwojce widac bylo spora roznice w wygladzie (taki tlusciejszy na mordce - podobno przez to, ze tak w okolicach czesci pierwszej rzucil palenie...), a teraz to juz ewidentnie bedzie widac wiek. A kaskaderka? Raczej nie moze robic takich wygibasow jak w RH1. Ale moze sie myle. Amerykanie o wiele bardziej dbaja o bezpieczenstwo na planie. Wiekszosc scen bijatyk i choregorafii nie jest specjalnie niebezpieczna i moga je spokojnie robic aktorzy, to pewnie tym bardziej JC, dodajac im lepszego poslizgu i wizualnosci, bo przy nim nie trzeba bedzie robic sztucznych ciec scen i montazu, zeby ukryc brak umiejetnosci aktora w machaniu konczynami. Wiec moze spokojnie czekaja nas majstersztyki tego typu jak bitka w barze z bilardem w jedynce...
JC i symbolika? Niaaach. Dla niego liczy sie wizualnosc i kaska Smile. Co prawda chyba nie bedzie wpadal w takie przegiecia jak Jet Li z tymi linkami wszedzie i na okolo, ale jeszcze wciaz bedzie szukal do filmow pomyslow na sceny zabawowe z zakrecona zabawa przedmiotami i przeciwnikami, nie w stylu koncowej walki w Myth.
Myth bylo wyjatkiem, testem. Checia sprobowania czegos nowego jak to u niego, ale nie wierze, ze to moze sie stac u niego szablonem, z ktorego bedzie korzystal. Oczywiscie ja bardzo chetnie bym go obejrzala w pelnokrwistym filmie &quot;miecza i jedwabiu&quot; i bardzo powaznym w fabule, ale pewnie nie mam co na to liczyc.
Bohater JC to gosc taki na pozor normalny, zyjacy sobie w wielkim miescie i nagle wplatany w klopoty, ktorych nie chce i ostatecznie zmuszony do silowej konfrontacji z jakims zlym przeciwnikiem i ratujacy swiat <g>. Przy czym ten zly i jego sludzy najpierw mocno bohatera Jackiego przetrzepia i zmaltretuja, zanim wreszcie im porzadnie sie odgryzie. Tylko w Mythe od poczatku do konca general byl honorowym wojownikiem, bohaterem jakby z urodzenia, acz uzywajacym tego statusu jako cos normalnego, a nie puszacego sie tym. Po prostu wojownik kierujacy sie honorem, cnotami, poswiecajacym osobiste szczescie ku wyzszym celom. Typowy bohater z filmow JC taki nie jest. Zamiast robic za patetycznego herosa, bedzie szukal sposobu, zeby zwiac i przezyc i w ogole oddalic sie jak najdalej od piesci przeciwnikow Smile. Na koncu oczywiscie przechodzi jakas tam przemiane i staje do waznej walki, ale to nie oznacza, ze mu sie to podoba i chcialby tak musiec walczyc za kazdym razem. Aha tam gdzie w filmach - rozgrywajacych sie w przeszlosci Chin, w XIXw, bohater JC jest bardziej order a duty, to dlatego, ze postac oparta ja jest na mniej wiecej autentycznej postaci, bohaterze jakis legend albo bohaterze ludowym czy historycznym (tak jest w przypadku obu czesci Pijanego Mistrza czy Projektu A). No i po prostu musi byc wk oncu taki zbrazowialy jak w podaniach Smile. A wszedzie tam, gdzie bohater jest wpolczesny, to raczje taki tramp Charlie Chaplin jest, a nie wojownik.
Nie obiecuj sobie za duzo po wizerunku JC, ze niby w strone wielkich, charyzmatycznych postaci pojdzie... To domena Jeta Li <g>.
A co po RH3?
Mam nadzieje, ze wreszcie DM3... JC jako zblazowany, wesoly Mistrz (moze wreszcie zobacze go z prawdziwym zarostem? Smile), a w roli jego ucznia aktor z Ong Bak.







_________________
Powrót do góry
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Xena Warrior Princess e-gosciniec Strona Główna -> Dyskusja otwarta -> J.C corner Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



Montaze Xenowe | Stare Filmy | Siedlce